Niedawno w pobliskim warzywniaku pojawiły się kasze sprzedawane na wagę. Po raz pierwszy zobaczyłam kaszę gryczaną niepaloną. Cena nie była wygórowana - coś około 3,80, więc kupiłam pół kilo na próbę.
Pierwsza próba ugotowania tej kaszy na sypko niestety się nie powiodła, ponieważ nie miałam pojęcia, że kasza niepalona wymaga więcej uwagi niż popularna palona i wyszło coś brejowatego o dziwnym zapachu. Pomyślałam: nigdy więcej. Ale w życiu może być różnie, więc: "Nigdy nie mów nigdy".
Dzisiaj podjęłam drugą próbę, i tym razem się udało! Po wpisaniu w google tytułu dzisiejszego wpisu trafiłam na tego bloga i zostałam zachęcona, że ta kasza rzeczywiście może być "zjadliwa".
Jak wobec tego gotować niepaloną kaszę gryczaną? Ja robiłam to tak:
Odmierzyłam 1 kubek kaszy, wypłukałam w zimnej wodzie i odsączyłam.
Dodałam 2 kubki wody z filtra i pół łyżeczki soli.
Postawiłam garnek na ogniu.
I teraz ważna rzecz - nie przykrywać garnka, obserwować jak się zaczyna gotować. Ta kasza, w odróżnieniu od palonej, bardzo lubi kipieć! Za pierwszym razem nie dopilnowałam jej i wykipiała na tym etapie gotowania. Tym razem byłam czujna. Kiedy zaczęła się gotować - zmniejszyłam płomień i pozwoliłam jej gotować się kilka minut, około 5. Wyglądało to tak:
Następnie maksymalnie zmniejszyłam płomień i przykryłam garnek. Pozwoliłam kaszy gotować się około 20 minut. W tym czasie wspaniale wchłonęła wodę. Zdjęłam garnek z palnika i owinęłam w kołdrę na jakieś 20 minut. Po tym czasie kasza wyglądała tak:
Pachniała też nie najgorzej, a na talerzu wyglądała tak:
Jest jaśniejsza i delikatniejsza w smaku od palonej. Chyba się polubimy :)
Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek popełnię wpis kulinarny, a jednak... :)
Na froncie dziewiarskim aktualnie jestem na etapie łapania wizji - nie do końca wiem jak ma wyglądać sweterek, który chcę zrobić. Kilka gotowych rzeczy mam do pokazania, ale pogoda i okoliczności nie sprzyjają robieniu zdjęć.
niedziela, 25 stycznia 2015
niedziela, 23 listopada 2014
Wspomnienie lata
Dziś był bardzo pogodny, słoneczny dzień. Myślę, że jest okazja, żeby sobie przypomnieć lato i letnią, bardzo słoneczną bluzeczkę, którą wydziergałam w maju 2014. Została wykonana drutami nr 3 z surowego jedwabiu Campolmi Roberto Filati Silk Bourette. Robiona od góry, reglanem, krótki rękaw. Zużyłam 118 g włóczki.
niedziela, 2 marca 2014
Październik 2
Z Alpaki Silk Dropsa w kolorze 05 zrobiłam sweterek dla mojej siostry. Robiłam drutami 5 i 4,5. Kolejny raz sweterek o nazwie Październik ukończyłąm w lutym :) Wzór October pochodzi ze strony DROPS i jest dość prosty, polecam. Tym razem zrezygnowałam z podwyższonego tyłu. Rękawy robiłam bezszwowo oba jednocześnie metodą magic loop. Robótki przybywało w szybkim tempie, a zużyłam 4 moteczki i kilka metrów z piątego.
Siostra jest zadowolona ze sweterka, twierdzi, że jest cieplutki.
Siostra jest zadowolona ze sweterka, twierdzi, że jest cieplutki.
piątek, 21 lutego 2014
Gołąbek
Sweterek w kolorze gołębim udziergany z trzech motków Kashmiru 100% wool. Mój projekt i oczywiście wykonanie też. Druty 3 i 3,5 (na zewnętrzną część kołnierza). Jest to jeden z dłużej wykonywanych projektów, bo zaczęłam go robić w kwietniu 2013, a ukończyłam w styczniu 2014, ale jest! I wyszedł całkiem nieźle :) Na wiosnę będzie jak znalazł.
Sweterek jest robiony w całości od dołu, rękawy wrabiane od pach, kołnierz robiony rzędami skróconymi. Wzór reliefowy zaczerpnięty (chyba) z Sabriny.
Więcej zdjęć na ravelry.
Sweterek jest robiony w całości od dołu, rękawy wrabiane od pach, kołnierz robiony rzędami skróconymi. Wzór reliefowy zaczerpnięty (chyba) z Sabriny.
Więcej zdjęć na ravelry.
wtorek, 11 lutego 2014
Ciepły sweter na zimę
Ciepły sweter rozpinany wydziergany z Nepala DROPS drutami 5 i 4,5. Zużyłam prawie 11 motków.
Sweter robiłam według opisu Julii umieszczonego na ravelry, ale trochę pozmieniałam. Na początku podwyższyłam nieco tył używając rzędów skróconych. W górnej części i w rękawach zamiast ściegu gładkiego jest mój ulubiony: z jednej strony ściągacz 1/1, a z drugiej oczka prawe. Mnie bardziej podoba się ta strona, która ma więcej oczek lewych i ona jest u mnie stroną prawą. Z górnego wzoru wyniknął też ścieg ściągaczowy, zamiast 2/2 jest 1/1. Dół jest gładki, jak w przepisie.
Sweter robiłam dość długo, bo zaczęłam w sierpniu ub. roku, a skończyłam niedawno. Dobrze, że nie było takiej srogiej zimy jak w Stanach, i sweter nie był tak potrzebny.
Proces dziergania został znacznie spowolniony "dzięki" nauce nowej techniki robienia rękawów, które są wykonane metodą magic loop dwa jednocześnie. Trochę mnie męczyło to przekładanie motków i sprawiło, że odłożyłam robótkę na kilka miesięcy.
Sweter robiłam według opisu Julii umieszczonego na ravelry, ale trochę pozmieniałam. Na początku podwyższyłam nieco tył używając rzędów skróconych. W górnej części i w rękawach zamiast ściegu gładkiego jest mój ulubiony: z jednej strony ściągacz 1/1, a z drugiej oczka prawe. Mnie bardziej podoba się ta strona, która ma więcej oczek lewych i ona jest u mnie stroną prawą. Z górnego wzoru wyniknął też ścieg ściągaczowy, zamiast 2/2 jest 1/1. Dół jest gładki, jak w przepisie.
Sweter robiłam dość długo, bo zaczęłam w sierpniu ub. roku, a skończyłam niedawno. Dobrze, że nie było takiej srogiej zimy jak w Stanach, i sweter nie był tak potrzebny.
Proces dziergania został znacznie spowolniony "dzięki" nauce nowej techniki robienia rękawów, które są wykonane metodą magic loop dwa jednocześnie. Trochę mnie męczyło to przekładanie motków i sprawiło, że odłożyłam robótkę na kilka miesięcy.
niedziela, 12 stycznia 2014
Czarne wdzianko z krótkim rękawem
Do uszytej sukienki chciałam dorobić jakieś wdzianko do założenia pod palto lub jesionkę (czy ktoś jeszcze pamięta tę rzadko dziś używaną nazwę wierzchniego okrycia?), i wykorzystałam do tego celu jeden motek czarnej Angory Ram i nieco wełny Linate Gold Smyrna. Robótka bardzo szybka, prosta. Sweterek robiony w jednej części od góry, zapinany na jeden guzik. Druty 4,5 i 3.
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Lubię rozkloszowane
Lubię rozkloszowane sukienki i spódnice dlatego, że są wygodne w użytkowaniu, dobrze się w nich chodzi.
Historia tej sukienki jest baaardzo dłuuuga. Tkanina została kupiona i leżała w szafie około dwudziestu lat. Niestety, była także częściowo skrojona, to znaczy były wykrojone tył i przód prostej sukienki. Kiedy niedawno zapisałam się do akcji "Uwolnij tkaniny z twojej szafy", wiedziałam, że pora skończyć tę sukienkę, ale zmieniła mi sie koncepcja. Właściwie to zmieniała się kilkakrotnie.
Najpierw rozłożyłam wykrojone części na podłodze i przez kilka dni tak sobie leżały, a ja na nie patrzyłam i czekałam na wizję, jak sukienka ma wyglądać i co z czego się da wykroić. Potem, kiedy już wiedziałam, że ma być odcinana, zrobiłam wykrój z Burdy 1/2014 model 121, według którego miała być uszyta prosta góra sukienki. Dokonałam zmian wykroju, polegających na zwężeniu 10 cm w obwodzie, ponieważ okazało się, że w oryginale w moim rozmiarze 36, jest 16 cm luzu w biuście. Zdecydowanie za dużo, teraz jest 6, i tyle wystarczy. Tył i przód bluzki zostały wykrojone z dawnego przodu. Przy krojeniu starałam się, w miarę możliwości skoordynować wzór w kratkę, i w większości mi się to nawet udało. Zostało jeszcze trochę tkaniny na spody rękawów, które są uszyte według modelu burdowego i, na moje szczęście, były cięte.
Koncepcja dołu zmieniała się od prostego, układanego w fałdy, poprzez rozkloszowany, doszyty do góry, aż po to, co powstało, czyli dwuczęściową sukienkę, składającą się z bluzki u spódnicy wszytej do paska.
Spódnicę wykroiłam robiąc samodzielnie wykrój na podstawie takiej sukienki za strony Papavero. Te zakładki udało mi się zrobić tylko z tyłu, z powodu braku dostatecznej ilości materiału, a bardziej mi zależało na dłuższej spódnicy, niż zakładkach.
Tak więc udało mi się wykroić z dawnego tyłu: góry rękawów i 1/4 klosza, a z kawałka, który został kiedyś odcięty na rękawy - powstało 3/4 klosza. Tkanina została wykorzystana maksymalnie, pasek spódnicy już musiał być sztukowany.
Tkanina to wełna z elaną. Bluzka ma tyłu wszyty krótki zamek kryty. Spódnica jest na podszewce, wszyta do paska i też ma kryty zamek. Całość jest przede wszystkim wygodna i wygląda dość dobrze, tylko trochę się marszczy wokół dekoltu, myślę, że to z powodu zbyt sztywnego wkładu, który naprasowałam na odszycia dekoltu. Muszę to jeszcze spróbować rozprasować lepiej.
Zgłaszam sukienkę do akcji "Uwolnij tkaniny".
Historia tej sukienki jest baaardzo dłuuuga. Tkanina została kupiona i leżała w szafie około dwudziestu lat. Niestety, była także częściowo skrojona, to znaczy były wykrojone tył i przód prostej sukienki. Kiedy niedawno zapisałam się do akcji "Uwolnij tkaniny z twojej szafy", wiedziałam, że pora skończyć tę sukienkę, ale zmieniła mi sie koncepcja. Właściwie to zmieniała się kilkakrotnie.
Najpierw rozłożyłam wykrojone części na podłodze i przez kilka dni tak sobie leżały, a ja na nie patrzyłam i czekałam na wizję, jak sukienka ma wyglądać i co z czego się da wykroić. Potem, kiedy już wiedziałam, że ma być odcinana, zrobiłam wykrój z Burdy 1/2014 model 121, według którego miała być uszyta prosta góra sukienki. Dokonałam zmian wykroju, polegających na zwężeniu 10 cm w obwodzie, ponieważ okazało się, że w oryginale w moim rozmiarze 36, jest 16 cm luzu w biuście. Zdecydowanie za dużo, teraz jest 6, i tyle wystarczy. Tył i przód bluzki zostały wykrojone z dawnego przodu. Przy krojeniu starałam się, w miarę możliwości skoordynować wzór w kratkę, i w większości mi się to nawet udało. Zostało jeszcze trochę tkaniny na spody rękawów, które są uszyte według modelu burdowego i, na moje szczęście, były cięte.
Koncepcja dołu zmieniała się od prostego, układanego w fałdy, poprzez rozkloszowany, doszyty do góry, aż po to, co powstało, czyli dwuczęściową sukienkę, składającą się z bluzki u spódnicy wszytej do paska.
Spódnicę wykroiłam robiąc samodzielnie wykrój na podstawie takiej sukienki za strony Papavero. Te zakładki udało mi się zrobić tylko z tyłu, z powodu braku dostatecznej ilości materiału, a bardziej mi zależało na dłuższej spódnicy, niż zakładkach.
Tak więc udało mi się wykroić z dawnego tyłu: góry rękawów i 1/4 klosza, a z kawałka, który został kiedyś odcięty na rękawy - powstało 3/4 klosza. Tkanina została wykorzystana maksymalnie, pasek spódnicy już musiał być sztukowany.
Tkanina to wełna z elaną. Bluzka ma tyłu wszyty krótki zamek kryty. Spódnica jest na podszewce, wszyta do paska i też ma kryty zamek. Całość jest przede wszystkim wygodna i wygląda dość dobrze, tylko trochę się marszczy wokół dekoltu, myślę, że to z powodu zbyt sztywnego wkładu, który naprasowałam na odszycia dekoltu. Muszę to jeszcze spróbować rozprasować lepiej.
Zgłaszam sukienkę do akcji "Uwolnij tkaniny".
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




_zmniejszacz-pl_893843.jpg)